
Cały dzisiejszy dzień spędziliśmy w New York City. To olbrzymie miasto zrobiło na nas ogromne wrażenie. Przyjechaliśmy pociągiem i od razu rozpoczęliśmy zwiedzanie. Pierwszym punktem naszej wycieczki był Empire State Building – drapacz chmur mieszczący się w centrum miasta. Kojarzyć go można z wielu filmów, np. King Kong. Wędrując ulicami mijaliśmy tysiące ludzi i setki żółtych taksówek. Kiedy doszliśmy na miejsce okazało się niestety, że aby udać się na górę, musimy stać w godzinnej kolejce. Ale było warto! Niesamowity widok New York rozprzestrzeniał się od jednego skrawka kuli ziemskiej, do drugiego.
Następnie Broadway i przejażdżka metrem, aż do przystanku „Wall Street”. Zobaczyliśmy także Statuę Wolności (niestety tylko z daleka) i miejsce tragedii World Trade Center. Odwiedziliśmy chińską dzielnicę i zrobiliśmy zakupy.
Pomimo braku mojego Nikona (bateria wreszcie padła, akurat jak wychodziliśmy z pociągu) ciągle robiliśmy zdjęcia, które już są w galerii szczepowej. Przemieszczając się ciągle po New York City podziwialiśmy ogromne budynki, a także sposób organizacji miasta. Ilość mieszkających i pracujących tu ludzi jest naprawdę niesamowita. Opisując New York można używać ciągle słów: wielkie, intrygujące, nieskończone, olbrzymie, niewiarygodne, szybkie, tłoczne, ogromne i oryginalne miasto.
Po godzinie 22 byliśmy znów na przedmieściach Manchester. Jutro pakowanie i trochę pływania