Lotnisko w New York

Wlasnie znajdujemy sie na lotnisku w New York City. Kiedy tu jechalismy, uslyszelismy w radiu o trzesieniach ziemi, ktorze podobno spowodowalo przesuniecie wszystkich lotow o godzine. Niestety, kiedy dojechalismy na miejsce, okazalo sie, ze to prawda. Tak wiec nas samolot wylotuje dopiero po  godzinie 19 czasu lokalnego.

Internet poinformowal nas o ewakuacji Bialego Domu i blokadzie miasta, jednakze tu wszystko funkcjonuje jak najbardziej normalnie. Nie ma najmniejszych sladow trzesien. Tak jak by w ogole ich nie byl. My ich nie odczulismy wcale. Jutro ok godziny 13 prawdopodobnie bedziemy w Krakowie. Ok. 10 w Warszawie.

Dom nad oceanem

imp

Wczoraj wróciliśmy z obozu, odpoczęliśmy trochę i poszliśmy spać. Dzisiaj spakowaliśmy nasze rzeczy, gdyż czeka nas przeprowadzka nad ocean.

Czeka nas jeszcze impreza na basenie i podróż bliżej New York, skąd za 2 dni mamy samolot powrotny do Polski. Tak wiec dzisiaj po raz ostatni widzimy się z naszymi znajomymi skautami i zaprzyjaźnionymi rodzinami.

Czwartek.

usa1

Dzisiejszy dzien byl naprawde udany. Po pobudce i solidnym amerykanskim sniadaniu udalismy sie na wycieczke. Zwiedzelismy muzeum nauki, a takze muzeum ornitologii. Nastepnie pojechalismy dalej, by poskakac ze skal do gorskiej wody.

Kiedy zjedlismy kolacje, przygotowalismy niespodzianke dla naszych amerykanskich znajomych. Jak sie okazuje, nikt tutaj nie wie, czy sa nalesniki. Po dzisiejszej prezentacji na temat skautingu w Polsce i w Prerii (zakonczonej prozba zabrania wszystkich skautow do Polski) poczestowalismy ich swiezymi nalesnikami wlasnej roboty z Nutella. Pracy bylo sporo, ale to popularne w Polsce danie wszystkim bardzo przypadlo do gustu.

Jutro ostatni normalny dzien obozu, w sobote wracamy do naszych zaprzyjaznionych rodzin, by odpoczac przed powrotem do Polski.

Oboz – Ciag dalszy.

camp

Od kilku dni znajdujemy sie na Camp Kirkham. Jako goscie Troop 25 czynnie bierzemy udzial w zajeciach organizowanych dla skautow.

Przez ostatnie 2 dni padal mocny deszcz, natomiast dzisiaj przywitalo nas slonce i upal.

Przy okazji obozu dostrzegamy bardzo liczne roznice miedzy amerykanskim Skautingiem, a polskim Harcerstwem. Jest tutaj zupelnie inna atmosfera, a zajecia roznia sie radykalnie – co nie znaczy oczywiscie, ze jest gorzej! :)

Dzisiaj wybralismy sie na wycieczke do Hanover. Po drodze zjedlismy Lunch, wieczorem czas na kino.

Camp Kirkham

camp

Od 2 dni znajdujemy sie w New Hampshire, gdzie odbywa sie oboz Troop 25. Wraz z pozostalymi Skautami bierzemy udzial w zajeciach programowych i integrujemy sie z amerykanskimi znajomymi.

Z powodow technicznych niestety nie mamy dostepu do sieci ani telefonow. Nie ma tutaj ani zasiegu, ani pradu dostepnego dla uczestnikow, dlatego tez jest to nasz jedyny wpis z obozu.

Jest dosc cieplo, ale ciagle pada deszcz.

Hanover

haniver

Jestesmy w miasteczku o nazwie Hanover. Nie pozwolono nam wziac telefonow, wiec ciezko u nas jezeli chodzi o kontakt ze swiatem. Od kilku dni glownie wioslujemy, chociaz oczywiscie nie tylko. Skaczemy na linie albo z mostu, plywamy i jemy. Czasem tez spimy :)

Za 2-3 dni znow bedziemy na obozie, gdzie latwiej nam bedzie komunikowac sie z ludzmi z Polski. Obecnie uzywam komputera w jednej z bibliotek w tym jakze pieknym miasteczku, slynacym z bardzo prestizowej uczelni.

Canoe Trip

Caneo trip

Dzisiaj dotarliśmy na miejsce obozu. Rozpakowaliśmy nasze rzeczy i rozpoczęliśmy przygotowania do tygodniowej wycieczki. Uczyliśmy naszych kolegów gry w Beczkę i Walę Smoka. Pływaliśmy i skakaliśmy do wody. Przed chwilą zjedliśmy pyszną kolację.

Jutro rozpoczyna się nam tygodniowa wycieczka, w związku z czym będziemy mieć liczne problemy z dostępem do Internetu. Jest możliwe (niestety nie możemy nic obiecać), że uda nam się od czasu do czasu umieścić jakiegoś newsa, ale na zdjęcia nie ma co liczyć. Aż do przyszłego tygodnia.

New York City

new york

Cały dzisiejszy dzień spędziliśmy w New York City. To olbrzymie miasto zrobiło na nas ogromne wrażenie. Przyjechaliśmy pociągiem i od razu rozpoczęliśmy zwiedzanie. Pierwszym punktem naszej wycieczki był Empire State Building – drapacz chmur mieszczący się w centrum miasta. Kojarzyć go można z wielu filmów, np. King Kong. Wędrując ulicami mijaliśmy tysiące ludzi i setki żółtych taksówek. Kiedy doszliśmy na miejsce okazało się niestety, że aby udać się na górę, musimy stać w godzinnej kolejce. Ale było warto! Niesamowity widok New York rozprzestrzeniał się od jednego skrawka kuli ziemskiej, do drugiego.

Następnie Broadway i przejażdżka metrem, aż do przystanku „Wall Street”. Zobaczyliśmy także Statuę Wolności (niestety tylko z daleka) i miejsce tragedii World Trade Center. Odwiedziliśmy chińską dzielnicę i zrobiliśmy zakupy.

Pomimo braku mojego Nikona (bateria wreszcie padła, akurat jak wychodziliśmy z pociągu) ciągle robiliśmy zdjęcia, które już są w galerii szczepowej. Przemieszczając się ciągle po New York City podziwialiśmy ogromne budynki, a także sposób organizacji miasta. Ilość mieszkających i pracujących tu ludzi jest naprawdę niesamowita. Opisując New York można używać ciągle słów: wielkie, intrygujące, nieskończone, olbrzymie, niewiarygodne, szybkie, tłoczne, ogromne i oryginalne miasto.

Po godzinie 22 byliśmy znów na przedmieściach Manchester. Jutro pakowanie i trochę pływania :)

Six Flags

six flags

Dzisiejszy dzień spędziliśmy w parku rozrywki zwanym Six Flags. Wreszcie mogliśmy się wyspać, gdyż to malownicze miejsce mieści się jakąś godzinę drogi od dzielnicy, w której mieszkamy.

Six Flags okazało się naprawdę ekstra. Jest to jeden z największych parków tego typu w USA. Zawiera on najlepszy Roller Coaster w tej części świata, zwany „Bizzaro”. Zabawa była świetna, bawiliśmy się wspaniale. Spędziliśmy tam prawie cały dzień.

Teraz Michał je oficjalną kolację ze swoją rodziną, a także ich babcia i dziewczyną Zacka. Ja oglądam z Ryanem filmiki na YouTube i słucham Eminema… :) wkrótce postaram się opublikować nagranie z przejażdżki na jednej z atrakcji Six Flags, a także trochę zdjęć z ostatnich 2 dni.

Jutro New York!